sobota, 6 października 2018

Frederic Malle- Iris Poudre

Jako wielki fan perfum Pierre Bourdona postanowiłem tym razem przetestować zapach, który jest przeznaczony dla kobiet. Od paru dobrych tygodni posiadam sampla Iris Poudre wchodzącego w skład kolekcji perfum Frederica Malle i testowałem go w wolnych chwilach wraz z moją żoną. Kompozycją tą Pierre udowodnił, że jest prawdziwym mistrzem sztuki perfumeryjnej.  W moim odczuciu jego zapachy niemal zawsze posiadają retro akcenty, które bardzo sobie cenię. Nie powinno zatem dziwić, że to właśnie Pierre Bourdon jest moim ulubionym perfumiarzem. Jeżeli jesteście ciekawi, jak pachnie niszowe kobiece dzieło twórcy Kourosa to koniecznie zapoznajcie się z poniższym akapitem.

Przy pierwszej aplikacji zapachu zastanawiałem się przez dłuższą chwilę, czy nie pomyliłem sampli. Okazało się bowiem, że bardzo dobrze znam woń, która przedostała się na moją skórę z atomizera, jednak nie byłem w stanie rozpoznać, z czym mi się kojarzy. Po kilku chwilach coś mi jeszcze bardziej nie pasowało. Rozpoznany przeze mnie zapach zmienił się i został wzbogacony o nutę irysa. Cała ta sytuacja wydawała mi się na tyle dziwna, że musiałem usiąść przy komputerze, sprawdzić szczegółowo skład Iris Poudre i dopiero wtedy zidentyfikowałem, z czym mi się kojarzy otwarcie opisywanych perfum. Być może was to zdziwi, ale "Pudrowy Irys" bardzo mocno nawiązuje swoją wonią do Chanel- No 5 Eau Première! Nie żartuję z tym porównaniem- jak przyjrzymy się składom obydwu kompozycji to Iris Poudre zawiera wszystkie nuty No 5 Eau Première (poza neroli) i ponadto jest wzbogacony o dodatkowe drzewno-kwiatowe akcenty, które nie wybijają się zbyt mocno na pierwszy plan (rzecz jasna poza irysem). Innymi słowy Pierre Bourdon stworzył irysowy flanker No 5 Eau Première pod szyldem Frederica Malle. Żeby nie było tak, że chcę komuś wmówić, iż Pierre "podopierniczył" pomysł Jacquesa Polge, muszę zaznaczyć, że opisywana kompozycja powoli ewoluuje, a z czasem podobieństwo do Eau Première zanika. Gdy aldehydowo-piżmowo-kwiatowe akcenty przemijają, "Pudrowy Irys" wzbogacony zostaje o nuty drzewne i finalnie perfumy te pachną jak pomadka/szminka (nie mogłem uwierzyć w to porównanie do czasu, aż żona podstawiła mi jedną pod nos). Teraz przestały mnie dziwić porównania, że zapachy irysowe pachną jak szminki. 

Iris Poudre jest świetnym zapachem, który mocno nawiązuje kompozycją do epoki retro, w której dominowały aldehydowo-kwiatowe kompozycje. Dodanie irysa mocno "odmładza" całość, co powoduje, że osoba używająca tych perfum powinna czuć się komfortowo przy obecnie panujących kanonach. Warto jednak zaznaczyć, że zapach wcale nie jest łatwy w odbiorze, tak jak wspomniane wyżej Chanel- No 5 Eau Première. Z tego powodu uważam, że jeżeli nie lubicie Eau Première ciężko będzie wam zaakceptować również dzieło Bourdona. Jeżeli jednak szukacie dla siebie czegoś naprawdę niszowego, zahaczającego o klimaty vintage, to ten zapach jest stworzony właśnie dla Was!

Twórca kompozycji: Pierre Bourdon

Nuty głowy: bergamotka, pomarańcza, drzewo różane, ylang-ylang, goździk
Nuty serca: magnolia, jaśmin, lilia, fiołek, róża, aldehydy
Nuty bazy: irys, piżmo, bursztyn, wanilia, drzewo sandałowe, heban, wetyweria

Zdjęcie do powyższego wpisu zostało zapożyczone z portalu www.fragrantica.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Franck Boclet- Tobacco