niedziela, 4 listopada 2018

Viktor&Rolf- Spicebomb

Pomimo chwilowego powrotu ciepłej pogody postanowiłem kontynuować na blogu wpisy na temat otulających zapachów na chłodną porę roku. Tym razem padło na kompozycję, która jest już całkiem długo na rynku. Można powiedzieć o niej, że jest już kultowa, ale przede wszystkim jest bardzo przyjemna w noszeniu! Spicebomb otworzył mi oczy i chwilowo odwrócił uwagę od wszelako rozumianej niszy. To właśnie dzięki niemu i Bvlgari- Man in Black ponownie odnajduję olfaktoryczne ukojenie w segmencie perfum selektywnych. Wracając jednak do sedna- zapach ten idealnie nadaje się na okres jesienno-zimowy i stawiam go na równi (pod względem kompozycyjnym/użytkowym) wraz z Burberry- London, Bvlgari- Man in Black, Tom Ford- Tobacco Vanille itp. Jeżeli jesteście ciekawi, jak pachnie jeden z moich ostatnich nabytków, koniecznie przeczytajcie kolejne akapity.

Pomimo tego, iż zapach nie wybrzmiewa zbyt naturalnie, tworzy on wokół noszącego ciepłą, kojącą aurę, która potrafi poprawić humor w szary, ponury i chłodny dzień. Efekt ten zawdzięczamy mieszance przypraw, które rozwijają się na cynamonowo-tytoniowo-skórzanej bazie. Warto na tym etapie zaznaczyć, że Spicebomb jest kompozycją leniwą, linearną, która prawie wcale nie ewoluuje w trakcie noszenia, a pomimo tego chce się mieć ten zapach na sobie.

Otwarcie charakteryzuje się dość mocną, inwazyjną projekcją rodem z Joop- Homme. Wyczuć w nim można ciepłą nutę żywicy elemi wymieszaną subtelnie z różowym pieprzem podkręcającym temperament kompozycji oraz odrobiną cytrusów, które lekko przewijają się w tle. Z biegiem czasu do gry wkraczają kluczowe nuty budujące fundament tej kompozycji. W środkowych nutach na pierwszy plan wysuwa się cynamon okraszony delikatnie pikantną papryką oraz szafranem. Na tym etapie perfumy tracą delikatnie projekcję i otulają noszącego w nienarzucający się sposób. Im dalej w las tym bardziej odnoszę wrażenie, że Spicebomb w bazie przypomina wcześniej opisywany przeze mnie Man in Black od Bvlgari, lecz nie mogę powiedzieć, że obydwie wonie są swoimi odbiciami w skali 1:1. Zestawienie to nie powinno dziwić, ponieważ można wyczuć pomiędzy nimi kilka cech wspólnych (tytoń, skóra, przyprawy, orientalna słodycz). Baza Spicebomb jest bardzo subtelna. Wyłaniają się w niej wspomniany wcześniej tytoń oraz skórzany akord, miksując się z pieprzowo-cynamonowym jądrem bomby, tworząc absolutnie wybuchową mieszankę. 

Viktor&Rolf- Spicebomb jest bez wątpienia idealnym wyborem na zbliżająca się małymi krokami zimę. Przy niewielkiej aplikacji zapach ten sprawdzi się w pracy, nie uprzykrzając życia innym ludziom, a przy nieco większej będzie świetnym dodatkiem na wyjście do klubu, czy na spacer w chłodną pogodę. Perfumy te w moim odczuciu mają szeroki wachlarz zastosowań i do tego niemal zawsze zbierają komplementy od kobiet. Czy muszę dodawać coś więcej, żebyście je przetestowali ;) ?

Twórca kompozycji: Olivier Polge 

Nuty głowy: bergamotka, grejpfrut, różowy pieprz, elemi
Nuty serca: szafran, cynamon, papryka
Nuty bazy: wetyweria, tytoń, skóra

Zdjęcie do powyższego wpisu zostało zapożyczone z portalu www.fragrantica.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Franck Boclet- Tobacco