poniedziałek, 31 grudnia 2018

Podsumowanie roku 2018


Rok 2018 dobiega końca, dlatego też chciałbym podzielić się z wami swoimi przemyśleniami oraz pewnego rodzaju sukcesami, które udało mi się osiągnąć na przestrzeni ostatnich 365 dni. Blog Feel it today rozpoczął swoją przygodę w grudniu 2017 r. jako hobbistyczny prywatny projekt, który był mocno wspierany przez moją żonę, za co bardzo jej dziękuję. Na początku sam nie byłem pewien, czy podołam temu zadaniu i czy pisanie bloga nie okaże się kolejnym słomianym zapałem. Pomimo wielu zmian w życiu prywatnym (pojawienie się nowego członka rodziny, zmiany pracy i powrotu do sportu po wielu latach przerwy) teraz mogę śmiało powiedzieć, że się opłaciło wytrwać, pisać, poznawać kolejne zapachy i organizować spotkania w Krakowie. Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom, osobom, które wspierały mnie w chwilach słabości. Szczególne podziękowania dla perfumerii Lulua, Klaudii Heintze i Piotra Czarneckiego za wsparcie merytoryczne i praktyczne w realizowaniu krakowskich eventów o tematyce perfumeryjnej. Mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie spotkamy się w wymienionym powyżej gronie na kolejnych eventach.

Po krótkim wstępie zapraszam do podsumowania:

W 2018 roku Feel it today odwiedziło łącznie 20 883 osób,  które miały możliwość zapoznać się z 110 publikacjami (recenzje, ciekawostki, przewodniki, quizy, fotorelacje i konkursy). Najpopularniejszymi dla czytelników tematami okazały się być relację z warsztatów, konkurs i wywiad z Piotrem Czarneckim:

W międzyczasie miałem okazję odbyć trzy olfaktoryczne podróże do europejskich stolic (Barcelony, Pragi, Budapesztu), na podstawie których powstały przewodniki perfumeryjne.

Jako fan perfum vintage postanowiłem również podzielić się swoim doświadczeniem w zakresie poszukiwania i kupowania perfum retro z dawnych lat (sprzed reformulacji). 

Poznałem wiele nowych perfum, które wywarły na mnie ogromne wrażenie i chwilowo odsunęły na bok moje zainteresowanie niszą na poczet zapachów selektywnych.

W ramach zabawy na blogu powstały także 4 Quizy, które okazały się dla czytelników nie lada wyzwaniem i frajdą.

Ponadto zacząłem zdobywać aromo-molekuły i olejki eteryczne w celu bardziej precyzyjnego rozszyfrowywania składników i akordów obecnych w perfumach oraz w ramach rozrywki staram się łączyć je ze sobą.

Na zakończenie kilkoma zdjęciami chciałbym przypomnieć wszystkim najważniejsze wydarzenia związane z tym blogiem:









Jak już zapewne doskonale wiecie uwielbiam Kourosa, dlatego nie mogło zabraknąć fotki z sesji zdjęciowej mojego flakonu w Budapeszcie na tle Parlamentu ;).


Na sam koniec postanowiłem podzielić się najważniejszym wydarzeniem w moim życiu, które napędza mnie do przodu i w pewien sposób przełożyło się na mniejszą ilość recenzji na blogu ;). Poznajcie przyszłego spadkobiercę moich flakonów- Mikołajka.


JESZCZE RAZ WSZYSTKIM SERDECZNIE DZIĘKUJĘ I ZAPRASZAM DO CZYTANIA MOJEGO BLOGA ORAZ POLUBIENIA FEEL IT TODAY NA FACEBOOKU.

ŻYCZĘ RÓWNIEŻ SZAMPAŃSKIEJ SYLWESTROWEJ  IMPREZY I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!

niedziela, 23 grudnia 2018

Frederic Malle- The Night

Po dłuższej nieobecności wracam z dużym impetem do opisywania perfum, bowiem dzisiejsza recenzja skupi się na bardzo szlachetnym i dość trudnym w odbiorze zapachu, którym bez wątpienia jest The Night. Perfumy te zostały stworzone przez Dominique Ropiona w 2014 r. pod szyldem marki Frederic Malle. Nazwa kompozycji odnosi się do nocy, która według kultury arabskiej nie oznacza tylko i wyłącznie następstwa dnia i chłodu pustyni, lecz również porę miłości i gwiazd wypełniających Drogę Mleczną. The Night jest jedną z niewielu (jeśli nie jedyną) kompozycją dostępną w Polsce, która w swoim składzie zawiera naturalne indyjskie drzewo agarowe (Oud). W moim odczuciu to właśnie ten składnik w swojej naturalnej formie kwalifikuje kompozycję jako trudną- w przeciwieństwie do znanych nam jego syntetycznych interpretacji wcale nie pachnie tak przyjemnie, jakby się mogło wydawać (o tym za chwilę).

Pomimo użytego naturalnego oudu, The Night bez wątpienia jest kompozycją poświęconą róży. W tym konkretnym przypadku mowa o róży tureckiej, która występuje w górnych nutach kompozycji. Wybrzmiewa bardzo naturalnie, niezbyt inwazyjnie, a swoją pełnię zapachową oddaje dopiero po pewnym czasie od zaaplikowania. Kwiat miłości od samego początku walczy o dominację z pozostałymi nutami występującymi w piramidzie perfum. W pierwszej kolejności otulony jest przez lekki akcent szafranu, który moim zdaniem imituje dymny, skórzany akord. Opisany powyżej duet pachnie bardzo przyjemnie i orientalnie, z przewagą tego drugiego określenia, bowiem inwazyjna, naturalna, środkowa nuta w postaci indyjskiego oudu daje o sobie znać niemal od pierwszych chwil. Woń tego składnika nie każdemu przypadnie do gustu. Spotkałem się już z komentarzami, że pachnie on jak stajnia, czy nawet pawilon z pawianami w ZOO. Ciężko się z tym nie zgodzić, ponieważ im starszy jest oud, tym bardziej nabiera on animalno-dymnych niuansów, a The Night idealnie to odzwierciedla. Początkowo byłem nieco zniesmaczony tymi perfumami, lecz z czasem zacząłem w nich odkrywać naturalne, orientalne piękno, które bez wątpienia wyróżnia ten zapach na tyle innych z tej samej rodziny. Im dalej w las, tym agarowy niuans stopniowo wycisza się tym samym dopuszczając do głosu różę, która łączy się płynnie z dolnymi nutami (kadzidło frankońskie, drzewo sandałowe) i nabiera nowego, ciepłego wymiaru. 

The Night jest bez wątpienia jedną z ciekawszych kompozycji orientalnych dostępnych na polskim rynku. Perfumy te zwierają wysokiej jakości składniki, które w połączeniu z kunsztem Dominique Ropiona dają nam możliwość odbycia olfaktorycznej podróży na wschód, do arabskich krajów w najlepszym wydaniu. Jedynym (i swoją drogą ogromnym) minusem tych perfum jest ich cena, która wynosi ok. 4.700 zł za 100 ml co daje im status najdroższych perfum dostępnych obecnie w Polsce. Jak podaje producent na swojej oficjalnej stronie cena produktu uwarunkowana jest wysoką ceną naturalnego oudu, który jak wiemy do tanich nie należy.

Twórca kompozycji: Dominique Ropion

Nuty głowy: Turecka róża, szafran
Nuty serca: Indyjski oud
Nuty bazy: olibanum (kadzidło frankońskie), drzewo sandałowe

Zdjęcie do powyższego wpisu zostało zapożyczone z portalu www.fragrantica.pl.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Quiz o perfumach- sprawdź swoją wiedzę!

Czy jesteś w stanie uzyskać wynik 10/10? Przekonaj się!
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSd-97rE0OMjdT1pg9fgdcOmu7C-mhZL2-2RHmWYS9CpFYB8bg/viewform?usp=sf_link

Relokacja perfumerii Tiger and Bear



Kilka dni temu z racji bycia stałym klientem perfumerii niszowej Tiger and bear otrzymałem sms'a z informacją o otwarciu nowego lokalu w Bonarka City Center w Krakowie. Jako lokalny miłośnik perfum postanowiłem pojawić się tam w podanym terminie (sobota 01.12.18) i zobaczyć, co się zmieniło w "Tygrysie i niedźwiedziu" od mojego ostatniego pobytu. 

Zanim dotarłem na miejsce byłem niemal przekonany, że nowopowstały lokal będzie drugą perfumerią o tej samej nazwie. Po krótkiej rozmowie z właścicielem oraz znajomą ekspedientką okazało się, że Tiger and bear zmienia siedzibę (z ul. Szpitalnej obok Teatru Słowackiego) ze względu na niemal całkowite wyłączenie centrum miasta ze strefy ruchu. Teraz stali, jak i nowi klienci Tiger and bear nie powinni mieć problemu, aby wygodnie zaparkować swoje auto i udać się na zakupy. 

Z doświadczenia wiem, jaki to był problem z parkowaniem samochodu w pobliżu ul. Szpitalnej, dlatego też patrząc z perspektywy konsumenta pomysł z relokacją lokalu oceniam na duży plus.


 Podczas rozmów dowiedziałem się, że nowa polityka firmy skłania się ku temu, aby wycofać się z produktów linii selektywnej na poczet produktów niszowych. Patrząc z perspektywy mieszkańca Krakowa pomysł ten wydaje się całkiem ciekawy. W tym mieście nie brakuje sieciówek typu Sephora czy Douglas, które poza kilkoma różnicami w brandach posiadają niemal te same ceny i ofertę. Rzecz jasna Tiger and bear w poprzedniej odsłonie również posiadał te same produkty w tych samych cenach. Na tym etapie warto również dodać, że opisywana dzisiaj perfumeria będzie posiadała swój kącik beauty i co ciekawe niebawem będzie można tam skorzystać również z usług barbera. 

Nowa odsłona Tiger and bear wydaje się być bardziej przemyślana. Sam lokal zyskał na przestrzenności. Odnoszę wrażenie, że drewniane akcenty dodają nieco więcej ciepła oraz kontrastu do białych ścian. W moim odczuciu poprzedni lokal wyglądał mniej atrakcyjnie i bardziej przypominał sieciówkę, dlatego tę zmianę również oceniam na plus.



Jak już doskonale wiecie mój blog nie powstał w celu opisywania i oceniania wnętrz, dlatego też przyszła najwyższa pora, by skupić się na tym, co dla nas jest najważniejsze, czyli na perfumach.

Zacznę od minusa, który w zasadzie nie jest duży, ale w moim odczuciu wtórność rynku jest po prostu nudna (chociaż może mieć w tym wypadku pewne korzyści, co za chwilę wyjaśnię). Zauważyłem, że dwie nowe marki, które pojawiły się niedawno w Tiger and bear występują od dłuższego czasu w perfumerii Galilu- Aether oraz Miller et Bertaux. Z doświadczenia wiem, że Galilu nie robi często akcji promocyjnych na perfumy, zaś w "Tygrysie" stali klienci kilka razy w roku mogą otrzymać rabat do -20%. Liczę jednak na to, że kolejne pozyskane brandy będą prawdziwymi nowościami na krakowskim rynku.


Poza znanymi nam markami dostępnymi w perfumerii Quality, jak Creed, Amouage, Eight & Bob, Micallef, Montale i wielu innych Tiger and bear sprowadził do dawnej stolicy kilka ciekawych brandów, których (wstyd się przyznać) nie znam za dobrze. Przy testach blotterowych niektóre z tych kompozycji okazały się trzymać wysoki, niszowy poziom i zachęcały do globalnych testów. Poniżej znajdziecie listę nowych marek, które od niedawna są dostępne stacjonarnie w Krakowie:

J. Lesquendieu

Hervé Gambs

Sospiro

Widian

Nicolai

Parfum D'Empire (część linii)

Sandalia

Jovoy (pełna linia powinna być dostępna stacjonarnie po nowym roku)

House of Sillage

Berdoues 

Atelier Des Ors

Alex Simone 



Na koniec pozwoliłem sobie pozostawić informację, która najbardziej mnie zainteresowała. Po nowym roku perfumeria planuje pozyskać kilka kolejnych brandów, w tym pełną niszową ofertę od Lalique: Noir Premier Collection, Mon Premier Cristal Collection oraz Lalique Les Compositions Parfumees. Zapachy z wymienionych powyżej linii są bardzo trudno dostępne w Polsce (osiągalna jest głównie oferta online na część z nich) i raczej niespotykane w sklepach stacjonarnych, dlatego bardzo się cieszę, że będę już niebawem mógł się z nimi zapoznać.

Maison Francis Kurkdjian- OUD